teksty zamieszczone w katalogu wystawy 'Zestaw malarski', która odbyła się w Galerii Miejskiej BWA w Bydgoszczy w kwietniu 2018 r.


Zawidzenia.


Nasze ciało ma taką budowę, że spoglądając za siebie, wstecz, równocześnie tracimy z oczu kierunek i punkt do którego zmierzamy. Pomimo, iż znika on (początek końca) z pola widzenia, to pozostaje jego powidok i nakłada się na kształtujące naszą pamięć wspomnienia.
Proces zapominania, byłby więc jednoczesnym traceniem przeszłości i przyszłości, także czasową selekcją tego, co istotne od tego, co nim nie jest.Żyjąc i patrząc wstecz, widzenie przeszłości determinuje również wraz z naszymi oczyma, kierunek twarzy, a co za tym idzie smak, zapachy, dotyk...
Ten rodzaj postmodernistycznej gry „odczuwania w odwróceniu”, u Alicji Kubickiej łączy miniony „czas patrzenia” z przepracowanym i uświadomionym „czasem widzenia”. Ponownym spoglądaniem na to, co miało już miejsce - i jest w stosunku do reagującego i odczuwającego ciała w kontinuum „trwającego czasu” jako zaangażowane w to, co „za”.
Co za tym idzie, ważnym acz nie jedynym kierunkiem jej poszukiwań, jest ujawnianie konsekwencji dominacji zmysłu wzroku w historii kultury, jak i istotne związki między doświadczeniem wizualnym a zawartymi w nim treściami.
Tworząc, podejmuje ona problem autotematyzmu - w ciągłym dekonstruowaniu i rekonstruowaniu nowoczesnej i ponowoczesnej tradycji wizualnej.
W jej twórczości, to na co patrzymy - jest tym, co Alicja widzi, a co było już przez Innych wcześniej doświadczone. Także ujęta przez nią problematyka medium i autoreferencjalności, połączona z intertekstualnością Julii Kristevy, pozwala nam patrzącym na ogląd rzeczywistości należącej do Innego, starając się, aby było to zobaczone jego oczyma. Otwierając się w ten sposób na dialog, Alicja poprzez wyobraźnię, na nowo odczytuje i ożywia to, co wciąż pozostaje i jest istotne. Użyte przez nią zabiegi deziluzyjne demaskują fikcyjny charakter świata wcześniej widzianego i przedstawionego. W tej sytuacji obraz staje się swoistą grą konwencji i nie odnosi się mimetycznie do rzeczywistości, lecz istotowo do jej obrazu.
Fragment z filmu Michelangelo Antonioniego "Blowup", USA, Wielka Brytania, Włochy, 1966
1. Ruch.
(fragment tekstu towarzyszący pracy dyplomowej)
Julio Cortázar podobnie jak Marcel Duchamp pojmowali sztukę jako rodzaj gry, która nie tylko nachodzi na obszar polityki, lecz idąc dalej niż społeczny aktywizm, zmusza odbiorcę do raptownej zmiany odczuwania.
Nie dziwi więc fakt, iż autor scenariusza do filmu „Powiększenie” napisał, iż „nie można nigdy stać się tym, czego się nie zna”. Myśl ta, jest pierwszoplanową w twórczości Alicji, również istotną w dorobku inspirujących ją myślicieli.
Podjęta refleksja dotycząca tworzenia obrazów, niosąc ze sobą ślady władzy, także jest uczeniem się „widzenia świadomego siebie” i swojego znaczenia lub naznaczenia. W tym dochodzeniu do samoświadomości gestu malarskiego, artystka także czerpie inspiracje z obrazu filmowego, lektury Michelangelo Antonioniego „Powiększenie”. Dzieła, które stało się ważnym w procesie przyswajania zasad gubienia znaczenia, by pojawiło się ono gdzie indziej.
Jednak w odróżnieniu od głównego bohatera filmu (Thomas’a), by „ująć widzenie”, Alicja pozwala nam się do siebie zbliżyć, po to, by dostrzec swój czas, miejsca i zdobytą wiedzę. Choć z dystansu ludzkie doświadczenia wydają się być podobne, to jednak na jej obrazach, poprzez swą kolorystyczną malarskość, ukazują się nam one inaczej niż banalne „zawsze”.W filmie, główny bohater fotografuje scenę w parku, której pogodny klimat wydaje mu się tym, czego oczekuje od zdjęć, jakimi chciałby zamknąć swój właśnie przygotowywany album. Jednak cykl wykonanych zdjęć, odsłania dramat dziejących się tam wydarzeń. Medium którego używa główny bohater i reżyser filmu, tworzą konstrukcję szufladkową, z perspektywy męskiego spojrzenia.
Narcystyczna postawa bohatera, a także i utożsamionego z nim widza, zostaje skonfrontowana z brakiem. Zniknięcie zwłok z parku, jak i fotografii dokumentujących moment dramatu, uświadamiają, że teraz incydent ten pozostał bez dowodów.
Nie udowodniona zbrodnia, pozostaje w niemocy wyrażenia przebudzonego Thomas’a. Czy jest podobnie z twórczością Alicji?
W odróżnieniu od Antonioniego, jest ona oddzielona od filmowej struktury obrazu. Malarskie gesty, marginesy na prostokątnych blejtramach pozostają przez nią ponownie ujęte w znaczenia.
Artystka kieruje się - nie jak Tomasz na album, lecz tworzy katalog. Wierząc, iż ów moment uświadomienia sobie przekroczenia widzialności (rozpoznania), jest jakby kontaktem z absolutem.
Reżyser „Powiększenia”, nie był tak wierzący. Podobnie jak Pieter Bruegel starszy, gdy w „Pejzażu z upadkiem Ikara” maluje w gęstwinie drzew prawie niewidocznego trupa „Abla”. Także on umieszcza ukryte zwłoki na wprost postaci pierwszoplanowego „oracza w czerwieni”. Tego, który stworzy przekaz o tym, co się wydarzyło – kulturę.
Trudna to mądrość, wiedzieć, że ten widzi - kto przeżył.
W wielu przypadkach, paradoksalnie, to właśnie „nie moc” jest inspiracją do wyrażenia i udowodnienia innym nie tyle prawdy poznania, co odczuwanego bólu.
Ponieważ, w odróżnieniu od bezczasowego ciała Maurice Merleau-Ponty’ego, póki żyje ciało: ma miesiączkę, je i wydala, może od urodzenia nie widzieć; dopóty jest wstanie odczuwać i uczyć się reagować. Bowiem wciąż wydarza się coś, co staje się na tyle bliskie, zauważone, że staje się „mną”.Alicja poprzez swój tworzony katalog, daje nam do zrozumienia, że już wie, iż „zasadniczo powiększenie rozmywa przedstawiany obraz i zamiast przybliżać – oddala go, degraduje, pozbawia jakości”.
Można jej życzyć, by wraz odczuwaną utratą, to co zdegradowane, czule poprzez jej obecność zmieniło się to, co „wypowiedziane”.
Araya Rasdjarmrearnsook, Death Seminar B, 2005 http://withreferencetodeath.philippocock.net/blog/rasdjarmrearnsook-araya-reading-corpses-to-female-corpses-2005/
2. Węzły
W twórczości Alicji „zapatrzenia” tkną melancholią. Dopiero gdzieś na granicach rozpoznania, struktura obrazu malarskiego godzi to, co „fizyczne” z wyobrażonym. Czynność wychodzenia „poza” - w nieznane, jest również pracą nad realnym – tak, by wyobraźnia przemieniając materię, zmieniała jej wcześniejsze znaczenia.
Supłając czas i zmaterializowaną fikcję, artystka wplata ożywiającego obraz widza w powstający nadmiar. Konfrontuje go z szeregiem doświadczeń reagujących na zgrubienia wynikające z miejsc „wiązań”. Wyolbrzymień zbudowanych z ponownej prób połączenia tego, co zostało zerwane. Tego, co nie pozostaje w łączności przekazu i porozumienia, także z/gody – oporu wobec władzy, która wbrew regułom trwania życia, realizuje się kosztem Innych i ich niewielkich szans przeżycia.
Czym zatem są owe węzłowate zgrubienia, pęknięcia i przerwania - to puste... w rzeczywistości wydają tylko nałożoną farbą i podłożem, jednak dla Alicji to „fizykalność niewyrażalnego”. Materialność związana z pamięcią obrazów, jak i poznawanymi miejscami zdarzeń, o których można powiedzieć, że istnieją gdyż ich nie ma.
W zbliżony sposób oddaje to praca Jeffa Koons’a „Play-Doh”. Patrząc na instalację, widzimy jedynie ogromy kształt nieforemnych, ekspresyjnych kawałków kolorowego tworzywa. Starając się rozpoznać w kształcie zawartą treść, cofamy się pamięcią do dzieciństwa. Okresu dotykania powierzchni przestrzeni tak, jakby była ona z masą plastyczną do zabawy. Teraz mając inne ciało, zdajemy sobie sprawę, że w procesie rozpoznawania odkrywamy także siebie, będących niezbywalną częścią gigantycznej formy.
Tak więc, Alicja poznając „drugą stronę lustra”, z determinacją mierzy się z „obrazem” jako obszarem polityki, prywatności... osobistych rozterek, jak i ludzkich dramatów. Wciąż pozostaje niczym dziecko, zadziwiona światem – jak i z nim z m i e s z a n a.
Jeff Koons, instalacja Play-Doh, polichromowane aluminium 312,4 x 383,5 x 348 cm, 5 unikalnych wersji 1994-2014, Newport Street Gallery w Londynie, fot. Sławomir Lipncki 2016
Alicja Kubicka, Katalog, ok. 300 oprawionych w ramki z drewna balsa fotografii obrazów autorki, instalacja site-specific w pracowni autorki w Kolonii Artystów w Gdańsku (aneks do dyplomu), 2017
Alicja Kubicka, Katalog, ok. 300 oprawionych w ramki z drewna balsa fotografii obrazów autorki, instalacja site-specific w pracowni autorki w Kolonii Artystów w Gdańsku (aneks do dyplomu), 2017

dr hab. Sławomir Lipnicki



Gadatliwe płótna, czyli retoryka malarstwa


W przypadku myślenia o twórczości malarskiej niezwykle ważne jest, by nie próbować przygwoździć obrazu – słowem. Malarstwo jest punktem zaczepienia, przestrzenią, obszarem badawczym, jest takim rodzajem aktywności, który pozwala z każdego gestu uczynić przeżycie. Wydaje się, że w przypadku malarstwa Alicji Kubickiej im mniej werbalizowania, tym lepiej. Jej realizacje są niezwykle samodzielne – nie potrzebują tłumaczenia poprzez frazy językowe , a raczej wnikliwego patrzenia. Chociaż już pierwsze zerknięcia w ich stronę powoduje, że płótna zaczynają nas zagadywać, stawiać pierwsze pytania. Zatem, paradoksalnie, słowo nie jest w stanie opisać, w pełni doświadczyć obrazu, ale obraz może swobodnie dysponować słowem, może stworzyć język i mówić – poprzez malarstwo, o nim. To obrazy mogą wchodzić w posiadanie słowa. Zasadnicza treść realizuje się w obszarze malarskim, a dopiero bezpośrednie doświadczenie, obecność obrazu i patrzącego, stanowi pełnię, czyli właśnie przeżycie.
Malarstwo Alicji Kubickiej pozwala odczuć zaangażowanie, powagę, ale też element ironiczny, z jakimi autorka podchodzi do tego medium, jednocześnie z wyczuciem operując lekkością, szkicowością niektórych obszarów oraz wyborem sprawdzanego motywu. Aneksja opracowywanego fragmentu, raz wywiedzionego z codzienności, innym razem z historii malarstwa, jest przeprowadzana tak, by służyć malarstwu jako takiemu. Jest ono rozumiane jako dynamika, jako potencjał aktywności, stoi na pierwszym miejscu, to ono stanowi i powołuje treść obrazu.
Istotne dla działania Alicji Kubickiej jest zwielokrotnione cytowanie, autorefleksyjność i interaktywność, jako zjawiska, które zachodzą między samymi obrazami, w ich znaczeniowej warstwie malarskiej. W ten sposób płótna stają się jednocześnie introwertyczne i ekstrawertyczne – kumulują treści i je uwalniają. Mogą być oglądane, ale co równie ważne, a może ważniejsze, oglądają siebie wzajemnie, przyglądają się sobie. Stosowanie elementów pozornie narracyjnych, wplatanie fragmentów tekstów, służy budowaniu opowieści językiem malarskim. Malarstwo jest tu po prostu zasadne, naturalne, pozbawione arogancji czy protekcjonalnego tonu. Pozostając w towarzystwie tych obrazów czujemy, że istnieją one dlatego, że powinny. To znaczy, że powstały z naturalnej potrzeby.
Elementy przedstawiające nie naśladują pierwowzoru, raczej go sprawdzają, ulegają transformacjom, są uwolnione od mimetycznego obowiązku. Motywy banalne, codzienne, ulegają uszlachetnieniu, poprzez ich refleksyjną analizę. Powtarzające się na obrazach detale nie stanowią powielenia, ale zaczynają się ze sobą komunikować. Czy wątki zaczerpnięte z historii malarstwa i motywy codzienne „gadają” ze sobą? A może raczej konwersują? Kusi, żeby podsłuchać/podpatrzeć, o czym i w jaki sposób rozmawiają. Ten dialog wydaje się operować ciętą riposta, ironią, poczuciem humoru, ale też wrażliwością, świadomością, zarówno w warstwie malarskiej, jak i tej, stanowiącej o umiejętności czucia i dostrzegania. Obrazy nie narzucają się, trochę zwodzą tekstem i uwodzą formą. Są sygnałem, zaproszeniem, by podążać szlakiem malarskiego gestu, odkrywając w nim potencjał doświadczania.
Karolina Pikosz



Vivat Młodzi !


Co może napisać stary malarz o młodych, którzy przybywają na "planetę Sztuka" każdego roku..., lądują ze swoimi mapami, sprzętem, szybko rozbiegając się po całym świecie.Wypełniają galerie, wystawy i konkursy... - Nowe Pokolenie, Nowa Dekada, Świeżo Malowane,Świeża Krew... to takie piękne i wzruszające. Wytężamy wzrok, aby zobaczyć jakim językiem i o czym mówią młodzi, na czym wyrastali..., co ich kręci. Przecież tak niedawno też się było młodym...no cóż, wychodzi na to, że od ponad 100 lat mieszamy w tym samym kotle, rozpoznajemy - elementy, klimaty, zapachy a nawet sposoby.Ten wspólny wiek języka formalnego, mentalnego - najpierw odkrywany jako awangarda,później w zależności od dekad wydarzeń politycznych, skoku cywilizacyjnego oraz zmiennej kondycji społeczeństw - Europy, zmieniał tylko akcenty.Jak jest teraz, jak będzie w przyszłości...mówi się, że to chyba koniec tego co stanowiło grunt na którym wyrastały pokolenia artystów, którzy przekraczając granice zawsze odkrywali, dodając kolejną opcję oglądu świata, piękna, wolności poprzez bezinteresowność. Pytania o sens malarstwa, a nawet sztuki wizualnej, która stała się multimedialną grą o szczęśliwy los dostania się do sukcesu. Czy będzie społeczeństwo posiadające potrzebę obcować z przekazem artystycznym na co dzień swojej egzystencji, tworząc kontynuację cywilizacji duchowej. Może jednak jak już mocno zaistniało uwikłanie działań formy artystycznej dla celów czysto politycznych jako zamówienie - np. sztuka krytyczna, antysztuka...Dlatego zawsze będzie nadzieja wobec młodych, którzy wniosą światło swoim talentem bez względu jakie ciemności zastaną.
Alicja Kubicka - bydgoszczanka, absolwentka gdańskiej ASP ( 2017 ) debiutuje w Bydgoszczy.Miała już dwa drobne epizody pokazu swoich prac w naszym mieście, ale teraz to galeria w centrum - BWA.
Teraz to już intensywny proces rozwoju w pełni, bez osłony akademickich pracowni. Talent i pracowitość Alicji Kubickiej wyróżniał nie tylko na uczelni ukończony uhonorowaniem reprezentowania na dyplomach uczelni artystycznych, ale też na przeglądzie młodych we Wrocławiu.Wystawa w gdańskim Żaku zaznaczyła, że traktuje swoją pracę poważnie. Duże odważne kompozycje ukazują swobodę określania formy bardzo trafnymi decyzjami i poczuciem malowania.
To jest początek drogi, który zapowiada się bardzo intrygująco, zobowiązuje do obserwacji ponieważ stoi za tym bogata wyobraźnia, wrażliwość na otaczający świat, jego semantykę oraz historię sztuki jako kontekst tradycji. Znajomość współczesnego języka młodego pokolenia budzi nadzieję, że będzie cenną wypowiedzią. Życzę wytrwałości w tej długiej podróży do końca. Stanisław Stasiulewicz